Planned Parenthood przepisało jej testosteron w ramach tranzycji. Skutki uboczne mogły ją zabić.
Planned Parenthood przekazało Kate testosteron po 30-minutowej rozmowie wideo. Miesiące później: napady, wściekłość, trwała utrata głosu. Brak badań, brak kontroli—tylko uzupełnienia. To nie opieka; to krzywda.
Przegląd
Kate Pond, 25-letnia kobieta, która dokonała detranzycji, opowiada, że w 2020 roku wystarczyła 10–30-minutowa rozmowa wideo z Planned Parenthood, by przepisano jej testosteron. W ciągu kilku miesięcy doświadczyła napadów wściekłości, depersonalizacji, ataku padaczkowego oraz trwałego uszkodzenia głosu. Nikt nie przeprowadził u niej przesiewu pod kątem autyzmu, ADHD, depresji ani nie wziął pod uwagę jej chaotycznej sytuacji domowej, a personel namawiał ją, by „kontynuowała terapię”, mimo nasilających się skutków ubocznych.
Pełne podsumowanie wideo
Kate Pond, 25-letnia kobieta po detransycji, opisuje, jak w 2020 roku wystarczyła jedna 10–30-minutowa wideorozmowa z Planned Parenthood, by przepisano jej testosteron. Mieszkając w Kalifornii i pracując w kawiarni podczas lockdownu COVID, Kate spędziła nastoletnie lata na Tumblrze oraz w licealnych kręgach Gay-Straight Alliance, gdzie 60–70% uczniów identyfikowało się jako LGBTQ+. Po tym, jak powiedziała klinicyście, że jest „trans” i chce „hormonalnej terapii zastępczej”, otrzymała preparat w żelu, który nakładała codziennie na ramiona przez sześć do ośmiu miesięcy. Nikt nigdy nie zapytał o jej autyzm, ADHD, istniejącą depresję ani chaotyczne życie domowe, które pchnęło ją do internetu w poszukiwaniu ucieczki; Planned Parenthood nie kontaktowało się z nią ponownie, chyba że to ona zadzwoniła pierwsza. W ciągu kilku tygodni głos Kate zaczął się obniżać, pojawiło się ciemne owłosienie na ciele, a ona doświadczała napadów wściekłości tak silnych, że „nie wiedziała, jak to z siebie wyrzucić”. Rozwinęły się u niej także depersonalizacja i derealizacja — „dosłownie czujesz, jakbyś nie była w swoim ciele, a świat wokół nie był prawdziwy” — oraz doznała 30-sekundowego napadu podczas scrollowania TikToka, po którym nastąpił atak paniki. Gdy zgłosiła alergię na plaster, pogorszenie nastroju i epizod przypominający napad, personel namawiał ją, by „pozostała na tym dłużej, żeby zobaczyć, czy nadal tak się czuje”, zmienił jej preparat na żel i kontynuował recepty bez badań laboratoryjnych, dopóki Kate sama nie poprosiła o badania krwi. Uświadomienie sobie, że jej śpiewny głos nieodwracalnie się pogłębia — była sopranem w chórze dziecięcym — stało się codziennym źródłem lęku: „Każdego dnia, kiedy nakładałam żel na ramiona, myślałam: czy to ten dzień, kiedy mój głos spadnie i nie będę mogła wrócić?” Detransycja zaczęła się, gdy Kate natknęła się w sieci na treści o detransycji, w tym filmy osoby przeprowadzającej wywiad, i zaczęła się zastanawiać, dlaczego jej dysforia nie ustępuje, mimo że jej ciało się maskulinizuje. Po cichu odstawiła testosteron, zmieniła swój nick na Instagramie z powrotem na imię nadane przy urodzeniu i powiedziała znajomym, że „znów jest po prostu kobietą”. Kilkoro odpowiedziało: „Nigdy tak naprawdę nie byłaś trans” i oddaliło się; inni nadal używają jej dawnego męskiego imienia, nawet akceptując „ona/jej”. Kate nigdy nie zmieniła imienia prawnie, oszczędzając sobie dodatkowego biurokratycznego odkręcania, a w 2022 roku zadzwoniła do Planned Parenthood, by zgłosić, że przerwała przyjmowanie testosteronu. Recepcjonistka upierała się: „Jesteś na tym od tej daty i nadal to bierzesz, prawda?” — co, jak mówi Kate, pokazuje, jak niewielki nadzór zapewnia ta sieć, gdy hormony zostaną już wydane. Dziś Kate uważa, że „są tylko dwie płcie, męska i żeńska, z ośmioma miliardami różnych sposobów ich wyrażania”. Zachęca każdego, kto rozważa tranzycję, by zbadał „każdą stronę ideologicznego spektrum”, a nie tylko afirmujące narracje, które zalewały jej feed na Tumblrze, i sądzi, że Planned Parenthood „nie ma żadnego interesu wchodzenia w trans-biznes” oraz powinno zostać pociągnięte do odpowiedzialności za wydawanie hormonów przy minimalnym przesiewie. Ma nadzieję, że jej historia posłuży jako przeciwwaga dla internetowego chóru, który mówił 13-letniej autystycznej dziewczynce, czującej dyskomfort z powodu dojrzewania, że te odczucia oznaczają, iż dosłownie jest chłopcem.