Ciemna strona ideologii gender, BDSM i detransicji
Victoria sama przygotowała swój testosteron na podstawie porad z Reddita, zrujnowała swoje ciało na całe życie i teraz połyka 50 tabletek dziennie, których NHS nie pokrywa. Medyczna zmiana płci to nie wyzwolenie – to nieodwracalna szkoda. Nie wymieniaj swojego zdrowia na ideologię.
Przegląd
Detransitionowana kobieta Victoria opowiada o dekadzie straconej na tożsamość trans, samodzielnie produkowany testosteron i trwałe uszkodzenia: PCOS w stadium 3, chorobę zwyrodnieniową stawów, głos, który nigdy nie wróci, i 50 codziennych tabletek, których NHS nie finansuje. Zgroomowana w scenie fetysz/BDSM przez drapieżników, którzy wykorzystywali „mind-break” kinki i empatię jako broń, ostrzega innych: „Nie psuj swojego układu hormonalnego—przyniesie ci to niekończące się problemy.”
Pełne podsumowanie wideo
Victoria, kobieta po detranzycji, która przez około dekadę identyfikowała się jako osoba trans, opowiada, jak początkowa etykietka „artystycznego, dziwnego dzieciaka” i gender-fluid szybko przerodziła się w pełną tożsamość trans-męską. Z historią prześladowania, zaburzeń odżywiania i zanurzenia w mediach społecznościowych mówi, że „odhaczyła wszystkie pola na transowym bingo”. Gdy bramkowanie w NHS i sprzeczne zalecenia dotyczące skierowań zablokowały jej drogę do poradni tożsamości płciowej, zwróciła się ku internetowym forom „biohackingu”. Tam nauczyła się domowej produkcji związków zaburzających gospodarkę hormonalną, dawkując sobie substancje, które skłaniały jej organizm do wytwarzania testosteronu. Skutkiem — jak twierdzi — były: PCOS w trzecim stadium, trwale obniżony głos, choroba zwyrodnieniowa stawów oraz codzienny reżim około pięćdziesięciu tabletek plus hormonalna terapia zastępcza, której NHS wciąż odmawia finansowania. Kieruje pilny apel do opinii publicznej: „Proszę, nie rozpierdolcie sobie układu hormonalnego… to będzie wam przysparzać niekończących się problemów.” Jej identyfikacja trans i medyczne eksperymenty na sobie rozgrywały się w nakładających się na siebie scenach goth oraz BDSM/fetysz. Victoria opisuje, że była groomingowana najpierw przez wczesnego sprawcę, który wprowadził ją do klubów fetyszowych, a później przez wpływowego, „boss-level” mężczyznę identyfikującego się jako trans, którego fetyszem — jak mówi — był „mind break”, czyli psychologiczne torturowanie kobiet, aż „tracą rozum”. Oskarża komercyjne lokale fetyszowe o porzucenie dawnych kodeksów postępowania, dopuszczanie narkotyków, gwałtów i niszczenia nagrań, podczas gdy drapieżcy zajmują role „monitorów lochów”. Jej zdaniem kobiety autystyczne są szczególnie nadreprezentowanymi celami, ponieważ naiwność społeczna, poszukiwanie bodźców i parafilne „odciskanie się” sprawiają, że stają się „świeżym mięsem” dla sadystycznych mężczyzn, którzy ukrywają przemoc pod sztandarem kinku i świadomej zgody. Detranzycja nastąpiła dopiero po publicznym gwałcie dokonanym przez tego samego mężczyznę identyfikującego się jako trans, który wcześniej namawiał ją do hormonów. Jaskrawy kontrast między deklarowaną przez napastnika „kobiecością” a jednoznacznie męską drapieżnością — jak mówi — „otrzeźwił mnie”. Podkreśla, że odejście kosztowało ją wszystkie przyjaźnie: środowiska queerowe, fetyszowe i alternatywne „stanęły po stronie mojego gwałciciela”, a kręgi radykalnofeministyczne poddawały ją „policji estetycznej” za to, że nadal kocha jaskrawy makijaż i krzykliwy styl. Victoria prowadzi dziś kampanię na rzecz „skasowanych” artystek i artystów po detranzycji poprzez planowaną konferencję „Women Create” i wzywa ruch gender-krytyczny, by oferował realne wsparcie medyczne, psychologiczne i społeczne, zamiast po prostu zamieniać „jeden kult na drugi”.