Detrans: Jak zrujnowałam swoje życie

Przyjmowałem estrogen przez 4 lata. Teraz moje oczy pieką 24/7, nie mogę pracować, a moje libido zniknęło. Lekarze nazwali to ‘świadomą zgodą’—ale nikt mnie nie ostrzegł, że szkody będą trwałe. Pomyśl, zanim zaczniesz leczyć dysforię lekami.

Przegląd

24-letni Max Wayfarer opowiada, jak cztery lata przyjmowania estrogenu – szybko przepisanego przez klinikę opartą na zasadzie świadomej zgody – pozostawiły go z trwałym zanikiem gruczołów łzowych, dysfunkcją seksualną i wyniszczającym zmęczeniem, które zakończyło jego karierę i zmusiło go do pozostania w domu. Ostrzega innych, aby „krytycznie myśleli” przed medykalizacją dysforii, twierdząc, że obietnica tranzycji maskuje nieodwracalne szkody dla zdecydowanej większości.

Pełne podsumowanie wideo

Max Wayfarer rozpoczyna swój film „Detrans: Jak zrujnowałem swoje życie”, wyraźnie stwierdzając, że nagrywa ostrzeżenie. Zwracając się bezpośrednio do widzów, którzy mogą rozważać tranzycję, 24-letni biologiczny mężczyzna opowiada, jak czteroletni eksperyment z hormonami płci przeciwnych pozostawił go z codziennym bólem oczu, zaburzeniami seksualnymi i zmęczeniem tak dotkliwym, że nie jest już w stanie pracować w restauracji, a nawet siedzieć w biurze. Podkreśla, że nie próbuje podważać tożsamości wszystkich osób trans, ale chce pokazać „co poszło nie tak w jego przypadku”, aby inni mogli „krytycznie przemyśleć” decyzję o leczeniu dysforii. Wayfarer wskazuje na dzieciństwo jako źródło swojej dysforii, a szczególnie wspomina atak paniki w wieku 17 lat, gdy po raz pierwszy pojawił się u niego zarost. Lata później, po wyprowadzce z domu, odkrył internetowe społeczności trans i klinikę Gender GP, która przepisała mu estrogen bez, jego zdaniem, odpowiedniej diagnozy. W ciągu tygodni poczuł się „wyczerpany”, rozwinęła się u niego chroniczna suchość oczu, a libido całkowicie zniknęło – skutki uboczne, o których, jak twierdzi, żaden lekarz go nie ostrzegł, że mogą być trwałe. Optometrysta potwierdził później, że zanik gruczołów związany z hormonami zniszczył część gruczołów produkujących tłuszcz w jego powiekach; ponad rok po odstawieniu estrogenu jego oczy wciąż są „czerwone, piekące i ciągle suche”, co zmusza go do pozostawania w domu i uniemożliwia zatrudnienie. Poza fizycznymi skutkami, Wayfarer opisuje psychologiczną pułapkę „passingu”. Gdy zaczął prezentować się kobieco, każdy męski rys stał się źródłem nowej dysforii; lustro pokazywało „mężczyznę w sukience”, a presja, by być postrzeganym jako kobieta, zamieniała codzienne życie w aktywizm, chciał tego czy nie. Sugeruje, że zinternalizowana homofobia popycha wiele młodych ludzi, w tym być może jego samego, w stronę tranzycji jako sposobu na przekształcenie pociągu do tej samej płci: „To nie gejowskie, jeśli jestem kobietą”. Choć przyznaje, że tranzycja może pomóc „powiedzmy 1%”, uważa, że zdecydowana większość jest prowadzona ku nieodwracalnej krzywdzie przez ruch traktujący dojrzewanie jak chorobę. Film kończy się deklaracją Wayfarera, że stał się „pustą łuską” wspinacza i piechura, którym był kiedyś, ale wciąż ma nadzieję. Założył kanał na YouTube głównie, by dokumentować historie detranzycji, ale marzy o powrocie do vlogów o aktywności na świeżym powietrzu, gdy jego zdrowie się ustabilizuje. W opisie znajdują się linki do darowizn, ale jego ostatnie słowa to nie tyle prośba o pieniądze, co zaproszenie do przyjrzenia się, co pozostało z życia po hormonach: „Subskrybuj, jeśli chcesz zobaczyć, dokąd zaprowadzi mnie życie. Kto wie w tym momencie”.