Mój penis zniknął na zawsze
Nazywam to raną, a nie pochwą... każdy wypróżnienie przez cztery lata czuło się jak sranie żyletkami lub rozbitym szkłem.
Przegląd
Aleksander, 30-letni Norweg, rozpoczął medyczną zmianę płci w wieku 19 lat po doświadczeniu przemocy w dzieciństwie za bycie „nie dość męskim”, co zakończyło się operacją tworzenia pochwy z penisa w wieku 21 lat. Operacja pozostawiła go z chronicznym bólem, krwawieniami z odbytu przez cztery lata i niemożnością uprawiania seksu penetracyjnego; nazywa wynik „raną, a nie pochwą”. Po trzech latach życia jako transkobieta dokonał detransycji i teraz ostrzega, że homoseksualna młodzież jest popychana w kierunku nieodwracalnych operacji zamiast akceptowania homoseksualizmu, i twierdzi, że terapia – nie hormony – powinna być pierwszą linią leczenia dysforii płciowej.
Pełne podsumowanie wideo
Aleksander, 30-letni Norweg pochodzący z Polski, spędził trzy lata żyjąc jako transkobieta po rozpoczęciu społecznej i medycznej tranzycji w wieku 19 lat. W szczerym wywiadzie wyjaśnia, że decyzja ta wypłynęła z dzieciństwa, w którym był bezustannie prześladowany za bycie „nie dość męskim”. Koledzy z klasy w jego małym, macho miasteczku we wschodniej Europie wyzywali go, wyśmiewali jego małe, „kobiece” dłonie i mówili, że nigdy nie będzie „prawdziwym mężczyzną” ani nie będzie miał dziewczyny. Te drwiny, w połączeniu z wczesną, instynktowną nienawiścią do swoich genitaliów i kompulsywnym, samookaleczającym poziomem masturbacji po nadejściu dojrzewania, przekonały go, że życie będzie łatwiejsze, jeśli całkowicie porzuci męskość. Natychmiast znalazł potwierdzenie na transforum z początku lat 2000, takich jak Susan’s Place, zaczął przyjmować estrogen w wieku 19 lat, a już po kilku miesiącach terapii przeszedł zabieg waginoplastyki metodą inwersji prącia z przeszczepem skóry moszny. Operacja, wykonana w 2014 roku, kiedy miał 21 lat, pozostawiła go z tym, co nazywa bez ogródek „raną, a nie pochwą”. Ponieważ prawie natychmiast przestał rozszerzać, jama się zamknęła, uniemożliwiając seks penetracyjny; neopochwa znajduje się tak blisko odbytnicy, że seks analny grozi perforacją, a skalpel naruszył jego zwieracz odbytu, przez co „każda defekacja była jak wydalanie żyletką lub rozbitym szkłem” przez około cztery lata. W latach 2015–16 krwawił z odbytnicy, unikał lekarzy z powodu wstydu i nadal odczuwa ostry ból, gdy biega lub podnosi coś ciężkiego. Łagodny guz nadgarstka, który pojawił się dwa lata temu, dodatkowo ogranicza użycie jego prawej ręki, co, jak mówi, przypomina mu, że „absolutnie nienawidziłem tej części swojego ciała, a teraz jest ona na zawsze stracona”. Aleksander podkreśla, że żadna zewnętrzna ideologia nie „pchnęła” go do tranzycji; raczej szukał ulgi od dysforii, wstydu i zinternalizowanej homofobii. Jednak po trzech latach przyjmowania estrogenu i życia jako kobieta zdał sobie sprawę, że „nadal nie jest kobietą” i że gonienie za chirurgicznymi rozwiązaniami tylko pogłębiało, a nie uśmierzało jego cierpienie. Cicho odszedł od tranzycji w połowie lat dwudziestych, mówił znajomym, że jest „interpłciowy”, aby wyjaśnić zmieniony wygląd, i przez lata zachowywał tę tajemnicę dla siebie. Dopiero w 2023 roku zaczął mówić publicznie, motywowany obawą, że homoseksualni nastolatkowie – szczególnie chłopcy o żeńskiej ekspresji i dziewczęta o męskiej – są teraz kierowani ku medycznej tranzycji zamiast pomocy w akceptacji homoseksualizmu lub nieprzystawania do płci. Postrzega aktywizm wczesnej tranzycji jako nową formę terapii konwersyjnej i twierdzi, że terapia, a nie hormony, powinna być leczeniem pierwszego wyboru w przypadku dysforii płciowej. Dziś Aleksander prowadzi celibatyczne, filozoficznie anarchistyczne życie, prowadzi mały kanał na YouTube i pisze książkę o technologii, władzy i transhumanizmie. Nie „identyfikuje” się jako mężczyzna w żadnym ideologicznym sensie — „jestem tylko biologicznym mężczyzną, który skończył z płcią” — i przyjmuje wszystkie zaimki, żartując, że „ja i moje” wystarczą, bo „nie jestem schizofrenikiem”. Choć twierdzi, że nie chce zakazywać tranzycji dla dorosłych, chce, aby historie detranzycji, jak jego, były widoczne, aby młodzi ludzie mogli usłyszeć pełne spektrum skutków przed podjęciem nieodwracalnych decyzji.